Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście ściśle uzależniona od tego, jak chcemy wypoczywać. Pogoda będzie zapewne najważniejszym czynnikiem dla wielu wyjeżdżających. Południe kraju jest ciepłe i słoneczne niemal przez cały rok. Są tacy, którzy odradzają wyprawę latem, gdyż wówczas temperatury przekraczają 40 st. C, a na pustyni bywa nawet 50 st.C! Ja jestem jednak zdania, iż warto chociaż raz w życiu poczuć upał w pełnym tego słowa znaczeniu. Polskie lato bywa kapryśne. Jordania natomiast pod tym względem nas nie zawiedzie. Trzeba tylko pamiętać o piciu dużej ilości płynów, olejkach i kremach ochronnych, oraz nakryciu głowy. Warto też zatrzymać się w hotelu z klimatyzacją. Dotyczy to szczególnie Akaby, gdzie nocą powietrze jest bardzo duszne.
Nieco mniej odpornym turystom oraz tym, którzy poza kąpielami i opalaniem, lubią też piesze wycieczki, polecam wiosnę lub jesień. Wówczas jest już nieco chłodniej, a w dolinach robi się zielono. Naturalnie poza sezonem ceny są niższe, a dla nas – Europejczyków, temperatury wody i tak będą bardzo zachęcające. Jordańczycy opowiadali mi o tym, iż zimą w Ammanie czasami nawet pada śnieg. Najciekawsze jest jednak to, że w tym samym czasie można ubrać się w krótkie spodenki i pojechać nad pobliskie Morze Martwe. Na plaży można się nie tylko powygrzewać w słońcu, ale nawet… wykąpać!
Przy wyjeździe do Jordanii pod uwagę należy wziąć jeszcze jeden element – religię. Jeśli nastawiamy się na maksymalny relaks i dobrą zabawę, to stanowczo odradzam wyjazd w porze Ramadanu.
W 2011 r. Ramadan będzie od 1 - go do 30 - go sierpnia.
W przypadku Jordanii nie ma obowiązku szczepienia się, ale mimo wszystko warto o tym pomyśleć przed wyjazdem.
Na miejscu sporym problemem może się okazać biegunka, która Europejczykom przytrafia się bardzo często. Trzeba więc być przygotowanym na taką ewentualność.