Pewne uwagi na temat bezpieczeństwa zamieściłem już w poradach dla fotografujących, i do zapoznania się z tym tekstem zachęcam w pierwszej kolejności. Zdaję sobie sprawę z tego, iż dla wielu z Was, ten rozdział będzie jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym. Postaram się zatem przedstawić nie tylko oficjalne informacje i komunikaty, ale przede wszystkim, podzielę się z Wami własnym doświadczeniem z pobytu w Jordanii.
Przede wszystkim w tej kwestii istotne znaczenie ma aktualny stan rzeczy. Przewodniki i niezbędniki z przed 5 czy 10 lat nie będę w ogóle przydatne. Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie uległa bowiem ostatnio znacznym zmianom i trzeba być na bieżąco.
Przykładowo, podczas pierwszego wyjazdu do Jordanii korzystałem z jakiegoś mało znanego portalu (oficjalnego przewodnika wówczas jeszcze nie było) i redakcja, dysponująca niepotwierdzonymi informacjami z końca ubiegłego stulecia, ostrzegała przed wojną, zamachami i terroryzmem, co wywołało u mnie mieszane uczucia. Na szczęście podczas pobytu w Jordanii, szybko się okazało, że jest zupełnie inaczej, ale niepotrzebne obawy zakrzątały głowę w czasie podróży.
Najważniejsza informacja jest taka, iż czas działa na korzyść turystów przybywających do Jordanii. Oczywiście nigdy nie można wykluczyć jakichś gwałtownych zmian, czy nieoczekiwanych wypadków, ale ogólnie to państwo stawia na turystykę i chce być przyjazne. Nawet na dalekiej prowincji ludzie rozumieją potrzeby swoich gości i są bardzo przychylnie nastawieni. Istnieją wyspecjalizowane jednostki, którym zależy na naszym bezpieczeństwie i dobrym samopoczuciu. Działa tzw. policja turystyczna, do której możemy się zwrócić o pomoc, jest Jordańska Izba Turystyczna (JTB) i Ministerstwo Turystyki.
Mało tego, zwykli ludzie, nawet Ci, którzy bezpośrednio nie zarabiają na turystach, wykazują ogromną życzliwość i gościnność. Jest też oczywiście warstwa konserwatywnego społeczeństwa z głosicielami konieczności obrony integralności Jordanii i tradycji islamu włącznie, ale nawet oni wiedzą, że bez turystów Królestwo wiele by straciło. Odniosłem zatem wrażenie, że surowe zasady obowiązują przede wszystkim samych Arabów. Turystom się niejako pozwala na więcej, a nawet odpuszcza. Być może dlatego, że i tak jesteśmy postrzegani jako "niewierni", ale najważniejsze jest to, że generalnie nie musimy się niczego obawiać. Jeśli więc będziemy się zachowywać kulturalnie, grzecznie i na poziomie, obowiązującym w Polsce, Czechach, Chorwacji czy Litwie, to nie będzie problemu. Co więcej, w Jordanii szybko przywyka się do tego, że miejscowa ludność wita się z nami, pyta, skąd jesteśmy, chce pomóc, ewentualnie czymś poczęstować. Nie trzeba się obawiać, iż zostaniemy od razu poproszeni o zapłatę za zjedzony posiłek czy wypitą herbatę. W tej kulturze po prostu gość ma się czuć dobrze i najlepiej dać temu wyraz dziękując. Bywa nawet tak, że propozycja zapłaty odbierana jest jako nietakt, a nawet obraza gospodarza. Sam byłem w takiej sytuacji nad Morzem Martwym, gdzie rybacy poczęstowali mnie rybą, wyposażyli na drogę w zimne napoje i nie chcieli nawet słuchać o zapłacie. Myślę, że mogę im się dziś odwdzięczyć, pisząc Wam o tym, jako o przykładzie wyjątkowej gościnności i fantastycznej postawie wobec przybysza zza granicy.
Kwestię wygody i bezpieczeństwa w hotelach, dużych restauracjach, muzeach czy galeriach w ogóle pozostawiam nierozwiniętą. Tam po prostu wolno nam bardzo dużo i traktowani będziemy z ogromną estymą. Europejczycy, zwłaszcza z Europy Centralnej i Wschodniej są uważani za luksusowych turystów na wysokim poziomie intelektualnym. Jedyne co może wywołać niemiłe skojarzenia to obecność wojska na ulicach, oraz gęsto rozsiane punkty kontrolne na drogach, w centrach handlowych i innych obiektach publicznych. Nie dziwny się zatem, że, wchodząc do większego sklepu, zostaniemy zbadani wykrywaczem metalu, bo takie są względy bezpieczeństwa. Jordańczycy wolą zapobiegać, i uważam, że należy im to poczytać na duży plus.
Wiem, że niektórzy obawiają się kradzieży, zwłaszcza w miejscach oddalonych od najpopularniejszych obiektów. Zauważyłem, że wielu "znawców" w swoich poradnikach kopiuje ogólną przestrogę, głoszącą, iż w biedniejszych dzielnicach powinniśmy się mieć na baczności. Ostrożność jest zalecana zawsze i wszędzie; czy to w Warszawie, Berlinie, czy też Pradze i np. Amman w tej kwestii nie wymaga jakichś specjalnych przeciwdziałań. Znajomi Jordańczycy mówią nawet wprost: "u nas się nie kradnie" i początkowo myślałem, że jest to twierdzenie nieco na wyrost. Okazuje się jednak, iż faktycznie w Jordanii nie ma problemu ze złodziejami czy oszustami. Jest nawet tak, że jeśli ktoś wykorzysta naszą nieznajomość arabskiego i naciągnie nas w knajpie na wyższy rachunek, to możemy zażądać wyjaśnień i złożyć reklamację. Jeśli zaś wezwiemy policję, to właściciel takiego lokalu będzie miał olbrzymie kłopoty. Czujmy się zatem pewnie i swobodnie, bo złodziejstwo i oszustwo są w społeczeństwie arabskim poważnym występkiem, którego się nie toleruje.
Większych obaw nie powinny mieć także kobiety. Wprawdzie Europejki, zwłaszcza te o nordyckim typie urody, stanowią nie lada atrakcję i są wnikliwie obserwowane, ale ogólnie nie dochodzi do sytuacji niekomfortowych. W miejscach typowo męskich płeć piękna będzie zawsze traktowana z szacunkiem, a skromniej ubierać się należy raczej w pobliżu meczetów, niźli targowiska czy restauracji. W razie jakichś obaw można nawet poprosić któregoś z mężczyzn (np. w mundurze) o pomoc, a że Jordańczycy są bardzo grzeczni, to na pewno panie nie spotkają się z odmową. Jedyne, o czym kobiety powinny pamiętać, to nie siadać w taksówce na przednim siedzeniu i zakryć głowę chustą (o nogach czy ramionach nie wspominając) podczas zwiedzania wnętrza meczetu. Poza tym, obowiązują takie same zasady bezpieczeństwa, jak u nas. Na plaży można się kąpać w bikini, a do pubu można się wybrać w mini (o ile nie będą przeszkadzać rozmarzone spojrzenia Arabów).
Miejsca, w których należy zachować szczególną ostrożność to tereny przygraniczne i obozy dla uchodźców.
Jordania nie posiada swojej ambasady w Polsce i wszelkie sprawy należy załatwiać poprzez najbliższą placówkę, która się mieści w Berlinie.
W Akabie, przy Cornish street, jest polski Konsulat.
Każdą kradzież lub zgubę należy zgłosić na policję. Warto to zrobić, gdyż bardzo często udaje się odzyskać skradzione mienie, a jordańska policja potrafi nawet dotrzeć do właściciela i oddać mu skradziony/zgubiony przedmiot.
Jordańczycy świetnie mówią po angielsku i w większości przypadków (szpital, policja, urząd, sklep) można się porozumieć w tym języku.
Numer alarmowy policji to 192.