
Sam wjazd do tego niezwykłego miasta budzi spore emocje. Główna autostrada wiedze bowiem między malowniczymi, czerwono-żółtymi skałami. Z każdym kilometrem robi się coraz cieplej i jeśli nasz samochód nie ma dobrej klimatyzacji, to poczujemy się jakbyśmy zbliżali się do ogromnego pieca. Pierwszym sygnałem, informującym nas o tym, iż jesteśmy u celu, jest wyjątkowo gorący i suchy wiatr, który przyprawia o duszności. Przyznam szczerze, iż wjeżdżając pierwszy raz do Akaby, byłem pewien, że taka fala ciepła musi być spowodowana jakąś awarią samochodu; przegrzaniem silnika, może niekontrolowanym włączeniem się dmuchawy ciepłego powietrza. W każdym razie nigdy wcześniej nie doświadczyłem tak gwałtownego ocieplenia się powietrza. To robi wrażenie.
Panorama Akaby widziana ze wzgórza wygląda bardzo obiecująco. Cała zatoka, wraz z izraelskim Ejlatem (Elatem), tworzy obraz typowego, południowego kurortu, gdzie spędzają wakacje najbogatsi turyści. Wielkie hotele, domy wczasowe, ogromne plaże i tysiące knajpek mieniących się w słońcu. Miasto jest zadbane, na ulicach luksusowe auta, opaleni turyści, wysokie palmy i kwiaty, których podlewanie latem musi kosztować majątek.

Ulubione miejsce spędzania wolnego czasu. To właśnie tu wypoczywa elita i widać to niemal na każdym kroku. Dla Arabów to miasto jest niemal tak ważne, jak Amman. Strategiczne położenie ośrodka zauważono już dużo wcześniej. Alja, bo tak dawniej nazywano Akabę, początkowo została zajęta przez muzułmanów, których z kolei podbili krzyżowcy. Rycerze nad samym morzem zbudowali imponującą twierdzę, która jednak nie oparła się kontr krucjacie sułtana Saladyna. Przez długi czas fort był we władaniu tureckim i dopiero na początku XX w. przeszedł pod panowanie arabskie.
Jordańczycy w pierwszej kolejności postawili na przemysł, wznosząc na południu okazały port, dzięki któremu uzyskali okno na świat. Z czasem dostrzeżono pozostałe walory tego miejsca. Piękne plaże, wysokie temperatury przez cały rok i czyste wody Morza Czerwonego to największy skarb Akaby. Strzałem w dziesiątkę okazało się otwarcie specjalnej strefy ekonomicznej, co ściągnęło zagranicznych inwestorów. Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie i Akaba stała się kurortem o światowej renomie. Dziś jest w dużej części zeuropeizowanym miastem, ale są też dzielnice, które zachowały dawny, arabski styl.
Zwiedzanie okolicy trzeba koniecznie podzielić na kilka mniejszych wypraw. Miłośnicy zakupów, głośnej muzyki i hucznej zabawy koniecznie powinni odwiedzić bulwar Al-Hammamet al-Tunisieh. Szczególnie nocą jest tam gwarno i wesoło. Dobrą zabawę oferują również miejscowe ośrodki wypoczynkowe i centra handlowe. Z każdym rokiem przybywa ich coraz więcej, a najbardziej znane to Tala Bay i Aqaba Lagoon. Architektura nadmorskiej części miasta przypomina amerykańskie kurorty i stanowi ciekawy motyw ewentualnych zdjęć. W tym momencie pojawia sie całkiem uzasadnione pytanie, czy zintensyfikowana rozbudowa nadbrzeża nie wpłynie na czystość wody? Jordańczycy wykazali w tym temacie sporą zapobiegliwość wiążąc inwestorów licznymi ograniczeniami. Zobaczymy za kilka lat, na ile będą w stanie okiełznać wielki kapitał i zadbać o środowisko.
Jeśli już mowa o przyrodzie, to Akaba może być celem wycieczki nie jednego miłośnika nurkowania. Podwodny świat Morza Czerwonego oferuje naprawdę wiele. Koralowce, rekiny wielorybie, skrzydlice, koniki morskie i meduzy tworzą klimat jak z bajki. Co ważne, czyste wody i ciepłe prądy umożliwiają nurkowanie nawet nowicjuszom. Warto więc zainwestować w solidną obudowę wodoszczelną do aparatu i spróbować swoich sił w fotografii podwodnej. Dla tych, którzy nie nurkują, Akaba także ma kilka atrakcji związanych z morzem. Warto odwiedzić Ośrodek Badań Morskich, gdzie mieści się ogromne Akwarium. Niektóre hotele oferują zaawansowane wyprawy nurkowe z całym osprzętem, ale także wycieczki łodziami ze szklanym dnem, przez które można podziwiać morski świat.
Akaba to także górskie miasto, otoczone olbrzymim masywem skalnym, który oświetlony promieniami zachodzącego słońca, rzuca na całą okolicę jaskrawo-czerwoną poświatę. Morze wówczas zyskuje niesamowity, rubinowy odcień (stąd też wzięła się nazwa Morze Czerwone). Wysokie temperatury latem skutecznie zniechęcają do wyprawy w suche i nasłonecznione skały, ale zimą można zeń wykonać bardzo ciekawe zdjęcia panoramiczne całej zatoki.
Średniowieczna Alja rozwija się szybko, z każdym rokiem tracąc dawny charakter. Pozostałości minionej epoki to ostatnia rzecz, do obejrzenia której będę namawiał. Idąc na południowy wschód, w stronę portu, trafimy do wspomnianego już wcześniej fortu Memeluków. Tuż obok mieści się muzeum, poświęcone jordańskiej wsi. Zdziwić wielu może fakt, iż najstarszy zabytek w mieście, został odkryty dopiero pod koniec ubiegłego stulecia. To kościół z III w. n.e., zaliczany do najstarszych na świecie! Zlokalizowany jest nad brzegiem morza, niedaleko ulicy Króla Husseina (na przeciwko dworca autobusowego linii JETT). Osobiście polecam też miejsca oddalone od bulwaru i plaży. Wprawdzie te zabudowania są dużo mniejsze, niż w Ammanie, ale można tam spotkać wiele ciekawych twarzy i wykonać mnóstwo fantastycznych zdjęć. Jeśli tylko zgłodniejemy, to przypominam, że Akaba słynie z jeszcze jednej rzeczy - kuchni opartej w głównej mierze na owocach morza. Naprawdę warto spróbować.
Fort Memeluków wraz z muzeum,
Ruiny kościóła z III w. n.e.,
Ośrodek Badań Morskich,
Centrum Handlowe Aqaba Gateway,
Multimedialny pokaz "Jordan Experience",
Ośrodek Tala Bay,
Letni pałac króla Abdullaha II,
Ośrodek Aqaba Lagoon,
Port Akaba.
Akaba to miasto, w którym lato trwa cały rok. Zimą, kiedy w Ammanie potrafi nawet spaść śnieg, tu termometry wskazują +25`C! W lipcu z kolei nikogo nie dziwią pond 40-stopniowe upały.
W czasie wojny z Iranem, Irak korzystał z portu handlowego Akaba.
Miasto graniczy z żydowskim Ejlatem, a od niedawna można przejść na izraelską stronę otwartym przejściem granicznym w Wadi Araba.
Z Akaby można podziwiać trzech sąsiadów Jordanii - Izrael, Egipt i Arabię Saudyjską.
Specjalna strefa ekonomiczna umożliwia tańsze zakupy, z czego chętnie korzysta większość turystów.
Akaba, w odróżnieniu od Ammanu, ma charakterystyczne zielone taksówki.
W XII w. trwały krwawe walki o Ile de Graye - zamek krzyżowców.
Mimo faktu, iż Akaba jest kurortem o międzynarodowej renomie, tutejsi mieszkańcy są bardzo konserwatywni; na plażach większość Jordańczyków obowiązuje kompletny strój kąpielowy.
Komentarze
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to nie ma się co obawiać,nie ma alkoholu więc i na ulicach jest ok.,oczywiście koniecznie Petra (mimo biletu za 50Euro!!!),M.Martwe, Wadi Rum Jeepem. Polecam szczególnie poza sezonem,od X do IV piękne miejsce i tak niedaleko ok.4 h lotu,
Pozdrawiamy serdecznie :)
Jordania.in
Podziwiam i zaglądam codziennie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.